15 lutego 2015

RACHOWIEC - WAKACYJNA NIESPODZIANKA

RACHOWIEC (954m n.p.m.) to szczyt położony w Beskidzie Żywieckim, w grupie Wielkiej Raczy. Nie jest zalesiony, stąd stanowi atrakcyjny plener widokowy: rozpościera się z niego widok na Beskid Śląski, najważniejsze szczyty Worka Raczańskiego (w tym Wielką Raczę, najwyższy szczyt Worka) oraz Rycerzową, Bendoszkę i Muńcuł, a także na szczyty słowackiej Małej Fatry. 
Od czasów przedwojennych Rachowiec jest także popularnym ośrodkiem sportów zimowych.
Na jego zboczach rozciąga się rezerwat leśny "Butorza" z ponad stuletnim borem świerkowym oraz ostoją zwierzyny. 

Dla nas miejsce to odkrył A wraz z chłopcami podczas spontanicznej wycieczki w czasie zeszłorocznych wakacji na Żywiecczyźnie: jako, że był to czas wakacji, mama (czyli ja) dostałam dzień wolny, a tata z dziećmi "wyruszył przed siebie" (a dokładnie przez Sól i Kiczorę w kierunku Zwardonia i granicy polsko - słowackiej).
Dojazd w rejon Rachowca jest łatwy do pokonania dla osób poruszających się samochodem: zbocza tej góry zasiedlone są przez (występujące grupkami) domostwa (można się czasami spotkać z określeniem "Osiedle Rachowiec") i z tego powodu jest tam droga asfaltowa, która znacznie ułatwia dostanie się na tereny podszczytowe. Możemy dojechać tutaj zarówno od strony centrum Zwardonia (wraz ze szlakiem turystycznym wyznaczonym od dworca PKP w kierunku szczytu Rachowca, mijając budynek nieczynnego obecnie schroniska PTTK "Dworzec Beskidzki"), jak i od strony przystanku kolejowego dla stacji Kiczora (bardzo malowniczy odcinek). Ostatecznie dojedziemy w rejon wyciągu narciarskiego "Mały Rachowiec", a także do jedynej w tych okolicach gastronomii (niemniej nie ma tu schroniska turystycznego).
Co nas najbardziej urzekło w tym miejscu? Wspomnianą już zaletą szczytu jest na  pewno wygodny dojazd drogą asfaltową (choć to można poddać dyskusji - podobnie, jak w przypadku szczytu typu Równica), trudno zatem twierdzić, że zdobycie go było związane z jakimś znacznym wysiłkiem. Myślę jednak, że najbardziej istotna jest własnie ta malownicza panorama rozpościerająca się ze szczytu i już podczas podejścia przez polanę podszczytową. Ja miałam przyjemność odwiedzić to miejsce na kilka minut przed zachodem słońca i chociaż nie było aparatu, by uwiecznić te wzniosłe chwile, ani tez zbyt wiele czasu, by się nad tym zastanowić, to krótkie spotkanie bardzo mocno zapadło mi w pamięć: tamtego czerwcowego wieczoru, patrząc na malownicze górskie szczyty naprawdę można się było poczuć jak gdyby na szczycie świata (chociaż wysokość góry może temu przeczyć), a słysząc ciszę tak niepodobną do tej spotykanej w mieście autentycznie się odpoczywało. To doznania subiektywne i prawdopodobnie brzmiące bardzo górnolotnie, ale po to między innymi chodzę (chodzimy) w góry: dla takich wewnętrznych doznań, chociaż ściśle związanych z tym, co obiektywne przed nami. Szkoda, że z Czechowic do Zwardonia jest tak daleko ;). 




























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz