Mama na szlaku z dziećmi :). |
Na Chrobaczą Łąkę przyciągał mnie krzyż widoczny podczas wjazdu DK1 do Bielska - Białej: od wielu lat malujący się na nocnym niebie jako jasny, zawieszony jakby w powietrzu punkt skupiający moją uwagę. W sierpniu minionego roku udało nam się zorganizować grupę kilku rodzin i wspólnymi siłami wybraliśmy się w podróż.
W drogę wyruszyliśmy z Porąbki, wybierając szlak czerwony (drugi, obok żółtego, którym z Porąbki Zapory można wejść na Chrobaczą), nieznany mi zupełnie, podobnie jak te strony Beskidu. Dużym zaskoczeniem był dla mnie stopień trudności szlaku - chociaż wysokość szczytu to niewinne (?) 828m n.p.m., Chrobacza Łąka okazała się być dużym wyzwaniem dla naszego potencjału i przyznam szczerze, że jest to to jeden z bardziej wymagających odcinków jakie w minionym roku przeszliśmy w Beskidach: chociaż za zaletę można poczytać fakt, że szlak cały czas biegnie lasem (w dniu naszej podróży było bardzo ciepło, to niewątpliwie zaleta, że mieliśmy naturalną ochronę przed słońcem ;)), to nie brakuje tu kamienistych i stromych podejść.
Ogólnie ujmując, wysiłek włożony w podejście wspominam z dreszczykiem zadowolenia, bo człowiek się i napracował i (zdrowo) spocił (np wspierając zmęczone dwuletnie nóżki tradycyjnym "na barana"), i kolejny raz coś osiągnął. Stworzyliśmy sympatyczną grupę piechurów, z niektórymi spotykając się także jesienią w drodze na Przegibek. Niestety rozczarowaniem było zetknięcie z zarośniętym, pozbawionym widoków szczytem, bo zarówno punkt widokowy pod krzyżem (ze specjalną platformą), jak i łąkę poniżej schroniska otaczały na tyle wysokie zarośla, że z trudem obserwowało się cokolwiek poza górą Żar. W samym schronisku poziom obsługi też nijak miał się do "ochów" słyszanych przed podróżą, ale skądinąd może to być związane ze śmiercią dotychczasowego opiekuna schroniska i luką, jaka wypełniła to miejsce po jego odejściu ... W każdym razie, jeśli wybierzecie się na Chrobaczą w słoneczny ciepły dzień możecie liczyć na piwo podane w okienku ...
Ogólnie ujmując, wysiłek włożony w podejście wspominam z dreszczykiem zadowolenia, bo człowiek się i napracował i (zdrowo) spocił (np wspierając zmęczone dwuletnie nóżki tradycyjnym "na barana"), i kolejny raz coś osiągnął. Stworzyliśmy sympatyczną grupę piechurów, z niektórymi spotykając się także jesienią w drodze na Przegibek. Niestety rozczarowaniem było zetknięcie z zarośniętym, pozbawionym widoków szczytem, bo zarówno punkt widokowy pod krzyżem (ze specjalną platformą), jak i łąkę poniżej schroniska otaczały na tyle wysokie zarośla, że z trudem obserwowało się cokolwiek poza górą Żar. W samym schronisku poziom obsługi też nijak miał się do "ochów" słyszanych przed podróżą, ale skądinąd może to być związane ze śmiercią dotychczasowego opiekuna schroniska i luką, jaka wypełniła to miejsce po jego odejściu ... W każdym razie, jeśli wybierzecie się na Chrobaczą w słoneczny ciepły dzień możecie liczyć na piwo podane w okienku ...
Zapora w Porąbce oglądana tuż przed wejściem na właściwy odcinek szlaku, czyli przed wejściem do lasu. |
Drużyna :). |
Najmłodszy uczestnik wyprawy "wmaszerował" na szczyt Chrobaczej Łąki na plecach mamy :). |
Czerwony szlak, odcinek leśny - zaraz na początku drogi czekało nas konkretne podejście. |
Czerwony szlak prowadzi przez las - po stromym podejściu idzie się grzbietem Bujakowskiego Gronia. |
J podczas kolejnego stromego podejścia. |
W odcinku grzbietowym szlak wyraźnie łagodnieje - w lesie wypełnionym wielkimi kałużami unosił się orzeźwiający zapach wilgoci. Wkrótce potem zaczynał się ostatni stromy odcinek w naszej podróży. |
Ostatnie wyzwanie ... |
Zakończenie etapu wejścia na szczyt zwiastuje wyłaniająca się pomiędzy drzewami konstrukcja krzyża. |
Właściciel uszkodzonych "turbo butów" - Nikodem :). |
Halo, halo! Szukamy widoków, o których tyle się naczytałam przed podróżą ... ;). |
Na odpoczynek przy schronisku połączyliśmy się z grupą znajomych, która dotarła szlakiem żółtym z Kóz. Łączna ilość członków to ponad 20 osób :). |
Na polanie poniżej schroniska jest możliwość usmażenia kiełbasek. H z kolegą odpoczywają po posiłku. |
Kaplica w schronisku na Chrobaczej Łące (obecnie schronisko funkcjonuje jako "dom turystyczno - rekolekcyjny"). |
Jedyna panorama tego popołudnia - Góra Żar i zarys sąsiednich szczytów Beskidu Małego. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz