05 sierpnia 2014

POCZĄTEK, CZYLI RZECZ O TYM, JAK STAŁAM SIĘ BESKIDZKIM GÓROŁAZEM I SKĄD POMYSŁ NA BLOGA TURYSTYCZNEGO

Każda pasja ma gdzieś swój początek. Dla mnie właściwa jest koncepcja, która głosi, że to w okresie dzieciństwa zasiewa się w nas ziarenka ciekawości, a potem w życiu dorosłym odnajdujemy własne ścieżki. 


W drodze na Kozią Górę (683m n.p.m.).

Tak właśnie było w moim przypadku. I dzisiaj trzeba mi po prostu powiedzieć: dziękuję Dziadku.

Dziadek Jan był wykwalifikowanym przewodnikiem beskidzkim i muzealnym, prowadził aktywną działalność oświatowo – rekreacyjną w sekcji turystycznej czechowickiego ogniska pracy pozaszkolnej, organizował i prowadził rajdy górskie i piesze, obozy wędrowne, wycieczki dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych. I miał ogromną wiedzę. Czasami, potulnie przyznaję, jako szkolny dzieciak nie miałam cierpliwości słuchać tych wszystkich ważnych opowieści o dawnych ludach polskiej ziemi, wojnach i starych zamczyskach, ale trzeba podkreślić, że każdy region Polski, który wspólnie z Nim odwiedziłam, do dzisiaj ma w mojej pamięci swoje miejsce. Bo Dziadek zawsze wykazywał się dużą znajomością tego, o czym opowiadał. Wiosną bieżącego roku obchodziliśmy 1 rocznicę Jego śmierci.


Jednocześnie rozpoczęliśmy rodzinny (kolejny) sezon aktywności turystycznej: chłopcy podrośli już na tyle, że zwiększyliśmy nie tylko częstotliwość górskich podróży, ale i wysokość szczytów, które wspólnie zdobywamy. Najmłodszy, obecnie 33 miesięczny H, porzucił zdecydowanie nosidło typu Mei Tai i po dwóch miesiącach wspomagania przez moje ramiona, samodzielnie zdobył niedawno szczyt Klimczoka (1117m n.p.m., podejście od strony KL Szyndzielna ) oraz Wielka Raczę (1236m n.p.m., podejście z Rycerki Górnej). 

Jest to moja radość i źródło spełnienia: patrzeć na to małe pełne odwagi dziecko, ciekawskie (czasami niepokorne), a zarazem tak wytrwałe. 


Himko podczas pierwszej wyprawy na Szyndzielnię (VIII 2012).

Dlatego właśnie powstał blog o charakterze turystycznym: aby dzielić się pasją i radością, a zarazem pokazać piękno trudu, jakim niewątpliwie jest spotkanie potencjału naszych sił z warunkami, które Natura stawia (nam) na szlaku.


N. na Szyndzielni (1028m n.p.m., 2010 rok).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz