Jest to jedna z tych propozycji, które mogą sprawdzić się jako "awaryjny" pomysł na szybki i niewyczerpujący wypad w góry, tudzież wypełnienie wolnego popołudnia aktywną rekreacją wśród beskidzkich wzniesień.
Nasza tegoroczna wyprawa zaczęła się od przyjazdu Gościa: Gość mieszka na co dzień nad polskim Bałtykiem, więc dla przeciwwagi północnego krajobrazu postanowiliśmy zaprosić naszą Towarzyszkę w górskie rejony południa Polski. Wybór całkowicie nieprzypadkowy, ponieważ Czantoria i Równica mają te istotne zalety, że są łatwo i szybko osiągalne ze względu na takie ułatwienia, jak wyciąg krzesełkowy (kierunek Wielka Czantoria, 995m n.p.m.) oraz droga asfaltowa (prowadząca wprost w kierunku schroniska pod Równicą, 885m n.p.m.). Wyjeżdżając na wycieczkę w godzinach wczesnopopołudniowych, tuż po pracy, takie udogodnienia trzeba wziąć pod uwagę. Następnie trzeba spakować podwieczorek (np w postaci świeżo upieczonej babki cynamonowej, przepis tutaj), koniecznie kurteczki i długie spodnie dla dzieci (na wysokościach czuć już zbliżającą się jesień i pomimo słońca jest chłodno zanim zapadnie zmrok), dobry humor i aparat fotograficzny - i jesteśmy gotowi do drogi :).
Po dotarciu na miejsce (drogą ekspresową Bielsko - Biała - Cieszyn, na wysokości Skoczowa zjeżdżamy na Wisłę) i opłaceniu parkingu (6 złotych), sprawnie zaopatrujemy się w bilety dla całej ekipy (oferta i cennik tutaj) i ruszamy w górę. Pogoda tego dnia jest wyjątkowo łaskawa i już po kilku minutach od startu możemy cieszyć się pięknymi widokami na rozległą dolinę, w której położony jest Ustroń. |
Znakiem rozpoznawczym tutejszego krajobrazu są charakterystyczne "piramidkowe" budynki ośrodków wypoczynkowo - sanatoryjnych. |
Czas przejścia końcowej części czerwonego szlaku (spod górnej stacji kolejki) opisany jest na 30 minut, więc po chwili czasu niezbędnej na kontynuowanie zachwytów nad urzekającą panoramą, wyruszamy marszem w kierunku szczytu Wielkiej Czantorii, a w celu dopełnienia tej "wizyty w pigułce" wchodzimy jeszcze (po wykupieniu biletu, naturalnie) na wieżę widokową (znajdującą się już na terytorium państwa czeskiego, ponieważ na tym szczycie m.in. przebiega granica państwa polskiego). Na wieży dopełniamy "spełnienia" spoglądając aż w kierunku Tatr (po drodze podziwiając i Babią, i Baranią Górę, aż w kierunku Wielkiej Raczy i słowackiej Małej Fatry), a dzieci z uśmiechem zadowolenia kończą tutejszą wizytę na stoisku z ciupagami.
Ze szczytu wieży podziwiamy pasmo Równicy i szczyty Beskidu Żywieckiego (zdjęcie poniżej). |
Dzień finiszuje wielka niespodzianka: po powrocie na parking, tuż pod lasem mieliśmy okazję obejrzeć stado saren, które dumnie zamykał jeleń o dorodnym, robiącym wrażenie porożu. Zdarzenie to potwierdza istniejącą dotychczas regułę - każda nasza wycieczka ma w sobie "piętno" lekcji przyrody w najlepszym możliwym wydaniu :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz