05 sierpnia 2014

SEZON 2014, CZYLI CO WYDARZYŁO SIĘ ZANIM POWSTAŁA „MAMA NA SZLAKU"

Wiosna 2014 roku okazała się dla mnie czasem wyjątkowo pomyślnym i twórczym zarazem: spośród kilku odbytych wypraw, dwukrotnie udało nam się zebrać grupę znajomych osób, z którymi zdobyliśmy Błatnią (917m n.p.m.) oraz Równicę (885m n.p.m.), mieliśmy okazję zaprezentowania bliskim znajomym uroków wsi Brenna.
Co ważniejsze jednak, wiosną br nawiązałam współpracę z regionalnym serwisem internetowym dla rodziców i mam przyjemność prezentowania pisemnych relacji z naszych rodzinnych wędrówek właśnie dla tego portalu (TUTAJ). Tak pozytywny obrót spraw jest tym milszy memu sercu, że pozwala łączyć nie tylko przyjemność pisania i chodzenia po górach w spójną całość. Daje także możliwość pokazania odbiorcom, że góry z małym dzieckiem to sprawa zupełnie do ogarnięcia, a nasze beskidzkie szczyty otwierają przed nami wiele możliwości.

S. w drodze na Błatnią (917m n.p.m.) przez Palenicę (688m n.p.m.) - Bielsko Wapienica.

"Zapaleńcy" na szczycie Równicy (885m n.p.m.). W dolinie za nami Brenna.

Zanim powstała „Mama na szlaku” pisałam bloga ogólnotematycznego: jako mama domowa starałam się dzielić tym, co w zwyczajnej codzienności raduje i stawia wyzwania
Tymczasem, intensywność wydarzeń skupiających się stricte wokół tematyki turystyczno – wędrownej zainspirowała mnie do stworzenia nowych projektów.

Ostatnim wpisem, będącym także pierwszym o górskich podróżach naszej rodziny, jest wpis „Takie sobie wędrowanie” (TUTAJ), potem ścieżki prowadzą na wspomniany już portal (TUTAJ), aby ostatecznie doprowadzić nas na stronę obecnego bloga :).

ZAPRASZAM DO LEKTURY I WSPÓLNEGO ODKRYWANIA PIĘKNA PODRÓŻY!

Recepta na udany wypoczynek - dobra kawa i kojący krajobraz na początek dnia (Sól, OW Małgosia 2014).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz