05 sierpnia 2014

BAJKOWY SZLAK UTOPCA

Ta wycieczka miała być sprawdzianem: dla kapryśnej pogody (w ciągu trzech dni dwa razy „przegoniła” nas z Brennej burza) i dla mnie samej (całodniowa, samotna wycieczka z czwórką dzieci, w tym z rozbieganym niesfornym trzylatkiem ;)). Pewne było jedno: będziemy się kapać w rzece do woli i liczymy na to, że nie przeszkodzi nam w tym żadna lipcowa nawałnica.

W centrum Brennej w Parku Turystyki gości wita Gazda Brennicy - Utopiec.

Zaczęło się przyjemnie wczesnym rankiem w domu: bardzo lubię poranne pobudki i obraz śpiących dzieci w pokojach. Wieczorem poprzedniego dnia przygotowałam część prowiantu i zanim postawiłam ospałych chłopców w gotowości do wyjazdu, kotlety były już usmażone, napoje rozlane do bidonów, plecaki ustawione w szeregu do odbioru. Zapowiadał się słoneczny dzień
Na miejscu zrobiliśmy szybkie zakupy na śniadanie i tuż przed godziną 9.oo byliśmy nad rzeką. Okazało się, że to wyśmienity moment, aby uniknąć tłumów, bo oprócz stada owiec prowadzonego na halę nie spotkaliśmy żadnych turystów. Nie da się ukryć, że woda w rzece nie była najcieplejsza, taka poranna pora to chyba tylko czas morsów. Chłopcy jednak zdali egzamin, bo nawet H wszedł bez szemrania i dotrzymał towarzystwa starszym braciom.
Po intensywnej zabawie, niełatwo przyszło nam zdecydować co robić dalej. Dla mnie miał to być dzień maksymalnej eksploatacji przestrzeni, bo przed końcem wakacji nie planuję już przyjazdów w te strony. Wiedziałam też, że chłopcom marzy się głównie czas wolny w Brennicy, bo zapał do włóczęg po górach nieco im osłabł ostatnio … Innym jeszcze wyzwaniem było ogarnięcie H … Myślę, że ostatecznie sprawy potoczyły się bardzo pomyślnie, a o spacerze Szlakiem Utopca zadecydowała nuda i co tu kryć, moja matczyna przebiegłość ;).

H. w czasie wodnej zabawy - kąpiele w rzece Brennicy to już "rytuał" :). 

W drodze na wypas - niecodzienny widok owczego stada maszerującego wałami rzeki w kierunku hali.

„Bajkowy Szlak Utopca” to jeden z trzech szlaków spacerowych, które znajdziemy na terenie Gminy Brenna. Prowadzi on doliną potoku Hołcyna w kierunku szczytu Grabowej (907m n.p.m.), a stamtąd do Brennej Leśnicy, skąd trzeba z powrotem dostać się do Centrum (nam udało się „złapać” autobus PKS w kierunku Skoczowa, chociaż komunikacja autobusowa w tej części wsi jest bardzo ograniczona). Przejście szlaku można rozpocząć w Parku Turystyki, tuż obok ławeczki przy której spotkamy bajkowego Gazdę Brennicy, a następnie (podążając za biało – czerwonymi znakami) kierować się przez centrum Brennej w kierunku kościoła i mostu na rzece. Na moście należy skręcić w prawo i po krótkim spacerze dojdziemy do Przystani Wodnej, przy której znajduje się pierwsza tablica (spośród czterech w ogóle) z opisem dalszej części Bajkowego Szlaku Utopca. Większość trasy odbywa się utwardzoną drogą asfaltową, lasem, dopiero za trzecią tablicą czeka nas krótkie intensywne podejście górską trasą. Im wyżej się wznosimy, tym ciszej. Niezmiennie słychać tylko szum potoku.

Wycieczka zajęła nam 4 godziny i 30 minut. Przekroczyliśmy opisywany w przewodnikach czas przejścia szlaku o dwie godziny, trzeba jednak przyznać, że nie spieszyliśmy się specjalnie, a częste postoje na pamiątkowe zdjęcia i podziwianie znajdowanych okazów przyrody odbiły się na naszym wyniku końcowym. Przyznam więcej, warto było przejechać tą drogę wózkiem z małym H i całodniowym niezbędnym bagażem podręcznym, bo to właśnie dziecięcy wózek sprawił, że trafiłam na okaz Żmii Zygzakowatej tuż przed wejściem na szczyt Grabowej (o mały włos jej nie przejechaliśmy). Cała wyprawa okazała się poza tym wszystkim nie tylko atrakcyjnym i wyczerpującym nasze siły spacerem, ale fantastyczną ścieżką przyrodniczą. Oprócz ww żmii znaleźliśmy także dwa gatunki ryb, traszkę, cztery gatunki motyli i zaskrońca. Najstarszy J był zachwycony.

Przystań wodna "Hołcyna" - uroczy punkt wypoczynkowy, przy którym znajduje się pierwsza (z czterech) tablic Bajkowego Szlaku Utopca.

Jesteśmy w połowie drogi, za drugą tablicą rozciąga się najdłuższy odcinek szlaku.
Około pół kilometra za zakrętem wchodzimy w leśny odcinek drogi.


Centrum, wały spacerowe nad rzeką.

Dzień w Brennej zakończyliśmy ponowną zabawą w Brennicy (wcześniej, oczekując na autobus zeszliśmy do potoku Leśnica), nie po raz pierwszy także dane mi było obejrzeć, jak chłopcy spontanicznie wplatają w zabawę wydarzenia aktywnie spędzonego dnia. Okazało się bowiem, że (niekoniecznie mądra) przepychanka we wodzie przerodziła się w sesję z wyłaniającym się z wody Utopcem (w tej roli J) i utopionym przez niego (zgodnie zresztą z legendą o Antku, który stał się Gazdą Brennicy) młodszym bratem, S. 
Takie podbudowane przygodą zabawy to czysta satysfakcja!

Rusałka Pawik - radosna sesja tego cierpliwego motyla, zakończyła żywot baterii w naszym aparacie fotograficznym, wobec czego ostatni etap podróży i pejzaże ze szczytu Grabowej muszą pozostać w naszej pamięci ...
Polecamy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz